» Blog » Skończył się Polter, niechaj trwa Polter
28-07-2008 04:00

Skończył się Polter, niechaj trwa Polter

W działach: Polter, Konwenty | Odsłony: 2

Skończył się Polter, niechaj trwa Polter
Dziś zakończył się trwający trzy dni zjazd Poltergeista. Pomimo iż miejsce spotkania było w samym centrum Polski, pojawiła się garstka osób. Cena tak przeraziła? Wciąż za duża dla niektórych odległość? Nie wiem, ale tym, którzy się nie pojawili można powiedzieć jedno: żałujcie. Z deklarowanych trzech dni należy obciąć trochę czasu: z jednego końca ze względu na dojazd, z drugiego na podróż powrotną. Pozostały w ten sposób środek został jednak wykorzystany maksymalnie. Mieszkaliśmy w fantastycznym ośrodku o folklorystycznie brzmiącej nazwie Wawrzkowizna (za pewne ze względu jakiegoś praszczura Wawrzka. A może Wawrzonta? Wolę nie wnikać). To ogromny, zalesiony teren (las głównie iglasty, ale rosły też drzewa liściaste i kominy) z kilkoma jeziorkami , garścią budynków gastronomiczno–rozrywkowych oraz — rzecz jasna — domkami campingowymi. Nasza grupa, w sumie dziesięć osób, skolonizowała dwa z nich. To, co się tam działo, przekracza pojęcie ludzi o zdrowej wyobraźni. Rozpasane granie w planszówki, nieopanowane korzystanie z uroków jeziora, zjeżdżalni, boisk, skandalicznie długie rozmowy na oburzające tematy. Kiedyś za coś takiego wsadzono by nas w żółte szatki, z lekka potorturowano, profilaktycznie wykastrowano i sprawdzono odporność na całopalenie. A że żyjemy w Erze Płoda, to po prostu dobrze się bawiliśmy. Oczywiście takie magiczne miejsca jak Wawrzkowizna nie może obyć się — ex definitione, nomen omen i cicer cum caule — bez lokalnego folkloru. Najbardziej w oczy rzucał się magiczny pan kelner, który dostarczał potrawy i rachunki, mieszając różne bajki. Wśród nich bez wątpienia były: Złotowłosa i trzy niedźwiadki ("ktoś chyba zjadł frytki z mojego talerzyka!"), Kopciuszek (jak łatwo rozdzielić makaron od "parmezanu" z Lidla, strzępków papryki i burej brei?) czy Królewna Śnieżka (tę pizze i piwo dopisały krasnoludki. W przybytku można było również podreperować języki, poznając frazy jak "Said salad vinegreat on sweet" (Powiedziana sałata winowielka na słodko), bądź też nauczyć się kilka tańców weselnych (klasyka: "cyc–cyc–włosy–włosy" do Kanikułów). Było przesympatycznie i bawiłem się świetnie. Niewielka liczba osób, które się pojawiły sprawiła, że mogłem ich bliżej poznać (przed imprezom znałem tylko trzy z nich). Bardzo dziękuję za spotkanie wszystkim:
  • Senmarze i Furiathowi — za poczęstowanie jajecznicą i kanapkami, zawiezienie do domu, uraczenie świetną muzyką (podpytam Magdę o tytuły). Senmarze również za pokazanie ekologicznego horroru o zabójczych alergenach a Furiathowi za nakręcenie mnie na poszukaniu czegoś o Klanarchii.
  • Natalii, Drakerowi i Reboundowi — za wzięcie na spotkanie budujących wspólnotowość planszówek i pomoc w dostaniu się do ośrodka. A z osobna: Natalii za rozmowy z pogranicza nauk i fantastyki oraz częste posługiwanie się Szklanym Okiem; chłopakom zorganizowanie całego zlotu, przywiezienie nagród oraz bohaterskie pożegnanie się z nimi; Reboundowi za oświecenia w kwestiach zoologicznych, wśród których prym wiodą nie hipopotamy, ale króliki. Zdecydowanie.
  • Rincewindowi bpm — za dzielne uczestnictwo w dłuuugiej i bardzo ideologicznej rozmowie. Sam w takich uczestniczyłem, mając za rozmówców Magdę i repka i doskonale wiem, jak to wygląda z "tej drugiej strony" ;) I choć przegapiłem inicjacyjną historię o tajemniczym "bpm" — ze względów ekologiczno–poznawczych — mam cicha nadzieję rozgryźć to kiedyś.
  • Soni — za dzielne towarzyszenie w rozmowach, graniu i pływaniu. Fajnie, że sobie poudowadnialiśmy, że jesteśmy az tak do końca geekami.
  • and last, but apparently not least, Magdzie i repkowi — oj, Wy już wiecie za co, trudno by wymieniać. Od gościny, poprzez czterogodzinne zakupy, rozmowy na tematy gastralne, oglądanie klipów, na wyciągnięciu na siatkówkę skończywszy.
Dodatkowe podziękowania dla tych, którzy mnie jeszcze nakarmili i napoili, gdyby nie to moja zakupowa bezradność by mnie zgubiła ;) P.S. A jako że pierwsze wpisy powinny być samozwrotne i metatekstowo tautologiczne, nie zawiodę tradycji. Ponieważ moja polterowa tożsamość się podbudowała na zlocie, postanowiłem ruszyć tutaj bloga. O.

Komentarze


Rebound
    O.
Ocena:
0
To masz ode mnie polecajkę, panie Marcheva ;).
28-07-2008 09:50
senmara
   
Ocena:
0
Pamiętaj, że o bloga trzeba dbać, uzupełniać notki, karmić i nie wciskać pizz, których nie było :P
28-07-2008 10:23
Repek
    @Witaj...
Ocena:
0
...w błogiej sferze. :)

@Rebound
MarHeva, nie MarCHeva. :P

Pozdrówka
28-07-2008 13:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.