» Blog » John Wick a sprawa polska
31-08-2009 14:21

John Wick a sprawa polska

W działach: 7th Sea, Konwenty, RPG, Legenda Pięciu Kręgów, Houses of the Blooded | Odsłony: 45

John Wick a sprawa polska
Tegoroczny Polcon był pierwszym, na którym się pojawiłem, spędziłem na nim zaledwie dwa dni. Niemniej tę część, którą widziałem, oceniam bardzo pozytywnie. Wiem, że były problemy po stronie organizatorów - nie będę w to wnikał - ale konkretne osoby odpowiedzialne za konkretne elementy imprezy, które widziałem, spisały się świetnie. Obiekty mojego zainteresowania były w zasadzie dwa: pierwszy to John Wick, który faktycznie przybył na Polcon - a przez długi czas nie sądziłem, że do tego dojdzie. Dla niego zrezygnowałem zupełnie ze spotkań z Jackiem Dukajem, którym zajmuję się wręcz zawodowo. Drugi zaś to fantastycznie działający Gamesroom, w którym spędziłem sporo czasu z moją dwunastoletnią kuzynką, którą zabrałem w sobotę na jej pierwszy w życiu konwent. Już na początku chciałbym podziękować wszystkim, którzy sprawili, że czas spędzony na Polconie był tak fajny. A ponieważ mam problem z zapamiętaniem imion nowopoznanych osób, pozwolę sobie pominąć wszelkie imiona, aby oddać sprawiedliwość wszystkim - kto ma wiedzieć, będzie wiedział. Więc wielkie dzięki za:
  • zorganizowanie całego konwentu. Wiem, że to była kupa pracy, rozłożona szeroko na dodatkowe barki;
  • prowadzenie spotkań, przychodzenie na moje ;)
  • zorganizowanie Gamesroomu;
  • wszystkie rozmowy, przy jedzeniu i na powietrzu, podczas spaceru i w pubie;
  • wspólną grę, robienie zdjęć, częstowanie muffinami;
  • składanie podejrzanych propozycji, zdradzanie się z ich podejrzanością;
  • miłe przyjęcie mojej siostry, która jest już bardzo zarażona konwentowaniem i RPG - choć jeszcze nie zagrała w żadną przygodę.
Jak wspomniałem najważniejszym wydarzeniem na Polconie było pojawienie się Johna Wicka, którego prelekcje były dla mnie najważniejszymi w życiu - z różnych egzystencjalnych względów. Jednym z nich niech będzie to, że poznałem jednego z najbardziej otwartych i motywujących ludzi w świecie RPG. Przykład? Prelekcje o projektowaniu gier były zrobione nie po to, żeby dokonać rozbuchanej autoprezentacji i poutyskiwać na zły świat wydawniczy, ale aby faktycznie zachęcić ludzi do tworzenia jak największej liczby dobrych erpegów i starania się o wpuszczenie ich na rynek komercyjny. Zachęta była poparta konkretnymi poradami opartymi na doświadczeniu. Drugi przykład: gra w "znajdź Johna", czyli propozycja Wicka, że poprowadzi każdemu wybraną przez niego grę, jeżeli tylko zbierze drużynę i złapie go na terenie konwentu. Potwierdzam, że słowa miały pokrycie, gdyż udało mi się zagrać u Johna w piątkową noc w Legendę Pięciu Kręgów... dziewięcioosobową drużyną, do której należy doliczyć statystów (dwóch chłopów (którzy wcale nie byli ninja), oraz oddziału strażników pałacowych uzbrojonych w katany świetlne. Spotkania z Wickiem - zarówno panele w ramach programu, jak i rozmowy na korytarzach i przy jedzeniu - odsłoniły różne ciekawe fakty na temat gier, jakie zaprojektował bądź projektuje. Zatem przekazuję garść świeżych, jeszcze ciepłych wickowych ploteczek. Zacznijmy od nowości. Errare venarum est, czyli Houses of the Blooded Na początek coś o nowej grze Wicka, Houses of the Blooded. Zapowiada się bardzo ciekawie, opowiada o ambicji, pożądaniu i zemście - czyli, jak to ujął autor, wyobraźcie sobie, że wszystkie postaci są z Klanu Skorpiona i że Vodaccianie wyglądają przy nich jak banda zniewieściałych Monteńczyków. Chwilę się rozglądałem po Internecie, ale nie znalazłem miejsca, gdzie można by bezboleśnie kupić ten system - jeżeli możecie polecić jakiś sklep, będę wdzięczny. Kilka ciekawostek o systemie, jakie Wick sprzedał podczas spotkań:
  • gracze wcielają się w przedstawicieli starożytnej, magicznej rasy ven i są przedstawicielami arystokracji. Czyli z jednej strony mają dziwactwa, obsesje i mroczne zapędy, jakie cechują baśniowe istoty, z drugiej zaś ich sposoby działania i narzędzia dostosowane są do poruszania się w labiryncie etykiety i zawiłych związków społecznych;
  • gra posiada ciekawą mechanikę, która wspiera sytuacje, kiedy bohaterom coś się... nie udaje. Sukces w teście oznacza, że to gracz opisuje jak jego postaci coś się udało bądź nie - porażka zaś oznacza, że wyboru, czy się udało, czy nie, dokonuje MG. Wick argumentował to tym, że znamy fantastycznych bohaterów - np. Indianę Jonesa - którym raz po raz coś się "nie udaje" (uruchamiają pułapkę, prawie spadają i wiszą nad przepaścią), co jednocześnie jest strasznie ekscytujące, fajne i dające możliwość realizacji różnych umiejętności i zalet postaci. HotB wspiera właśnie takie sytuacje, wynagradzając je dodatkowymi bonusami;
  • przy okazji - na stronie HotB można posłuchać soundtracku przygotowanego specjalnie do gry.
Wicked Rokugan, czyli Legenda Pięciu Kręgów Wick zdradził też kilka pomysłów dotyczących L5k, które nie weszły ostatecznie do podręcznika:
  • na początek w ciekawy i zwięzły sposób opisał różnicę między bohaterem orientalnym (chińskim, japońskim, indyjskim) a zachodnim. Ten drugi sam wie, co powinien robić, ponieważ Prawo ma w sobie i będzie działał zgodnie z nim wbrew skorumpowanemu społeczeństwu. Bohater orientalny jest w odwrotnej sytuacji, gdyż to społeczeństwo narzuca mu wzory zachowania, wyznawane wartości, itd., a on sam musi zrezygnować ze swoich uczuć i ambicji, aby wypełnić rolę. Rozróżnienie proste i nie wymagające komentarza;
  • w pierwotnym zamyśle wyjściowy Poziom Trudności dla wszystkich testów miał wynosić 10, a nie 15. Pomysł za tym był taki, że w heroicznym systemie jeżeli bohater coś robi, to powinno mu się to udać - gdyby miało być inaczej, to w ogóle nie powinien próbować. Czyli: jeżeli bohater jest wypasionym łucznikiem, to zestrzeli słońce (metaforycznie), a jeśli pojawia się wątpliwość, czy by mu się udało, to znaczy, że wcale nie powinien strzelać i powinien oddać tę scenę postaci, która będzie tym właściwym wypasionym łucznikiem. Czyli idea była taka, że nie chodzi o to czy coś się uda, ale jak (ile podbić);
  • pomysł Wicka na walki kataną był bardzo prosty. "Jeden miecz - jeden test - jeden trup." A więc żadnego blokowania, dodatkowych rzutów, etc. Samuraj tnie kataną, przeciwnik rozpada się na kilka części, tryskając obficie krwią. Podczas gdy w 7th Sea niemożliwością jest ubicie Bohatera czy Łotra przed ostatnią sceną, o tyle każdorazowy pojedynek w L5k miał się łączyć z tym, że na polu walki pozostaje jedna martwa osoba. Oczywiście cała mechanika miała działać tak, aby bohaterowi udało się dotrwać do ostatniej sceny - alternatywą dla z góry przegranego pojedynku jest pojedynek spojrzeń. Pomysł bardzo dynamiczny, filmowy i w duchu opowieści japońskich - ale nie przyjął się na rzecz bardziej rozbudowanej mechaniki.
"Madness? This is SARMATIA!" - czyli 7th Sea A teraz gratka dla fanów Siódmego Morza. Na początek szybko jeden drobiazg, po którym będzie prawdziwa bomba. Opowiadając o 7th John Wick przeprosił za jedna rzecz - eiseńskie zbroje. Ale to nic w porównaniu z pomysłem, który narodził się podczas naszej rozmowy na korytarzu po pierwszej prelekcji Johna. Otóż:
  • na wieść o tym, że polscy fani gry nie są zadowoleni, że podczas tworzenia Thei pominięto dość znacznych rozmiarów XVII-wieczne państwo europejskie, czyli Polskę, Wick obiecał, że w drugiej edycji 7th Sea taki kraj pojawi się na pewno! Czy to znaczy, że coś kombinuje w tym kierunku? Czy fani systemu powinni się już rozglądać za newsami? Na razie nic nie wiadomo, ale na samym wstępnym koncepcie się nie skończyło, podczas Polconu padło jeszcze kilka smacznych pomysłów;
  • nowa kraina ma się nazywać Republika Sarmacji i będzie krajem o dostępie do dwóch mórz;
  • kraj nazywany jest Murem Proroka ze względu na jego położenie pomiędzy resztą Thei a Sułtanatem Półksiężyca;
  • tematem Sarmacji jest duma i honor;
  • pomysły na postaci dla graczy to: wojownik poeta (taki Kordian), żołnierz mistyk, żołnierz naukowiec - chodzi o połączenie surowego, żołnierskiego obejścia (bonus do Rezonu) z niesłychanym wykształceniem, wspieranym zarówno przez Watycyn, jak i wpływy Sułtanatu;
  • magia Sarmacji ma być oparta na demonologii - Czarnoksiężnik paktuje z czartem a następnie próbuje go przechytrzyć i wykręcić się od zapłaty;
  • oczywiście będzie Husaria oraz walka za pomocą szabli.
Sądzę, że polscy gracze powinni być bo najmniej usatysfakcjonowani takimi wieściami. Pozostaje trzymać kciuki, żeby pomysły rzucane na jednej z prelekcji nie pozostały jedynie bytami w świecie idei, ale zostały faktycznie zrealizowane - za co będę mocno trzymał kciuki.

Komentarze


MEaDEA
   
Ocena:
+5
Zazdroszczę grania u Wicka! Bardzo!

Rewelacyjnie, że jest szansa na pojawienie się Polski w 7thSeas! Indoktrynuj Wicka dalej!

Wielu fanów 7thSea postawi Ci pomnik za to, że zapytałeś dlaczego nie ma Polski na mapie systemu :D
31-08-2009 14:32
Raziell
   
Ocena:
+3
Whoa sarmacki czarnoksiężnik brzmi mega niszczycielsko :D
31-08-2009 14:40
szelest
    Poradnik, jak kupić HotB...
Ocena:
+1
1. Wpisz w google indie press revolution
2. Wiesz co robić...
31-08-2009 14:45
Zuhar
   
Ocena:
+3
Dokładnie. Indie Press Revolution. Jestem posiadaczem legalnej cyfrowej (PDF) kopii HotB i taką Ci polecam. Różnica w cenie jest znaczna.
31-08-2009 15:15
Scobin
   
Ocena:
+1
Właśnie sprawdziłem i PDF kosztuje... pięć dolarów. Około piętnastu złotych.
31-08-2009 15:24
Mayhnavea
   
Ocena:
+4
Ale ja jestem mieszkańcem wieży z kości słoniowej i lubię papierowe książki :( I nie lubię czytać pdfów na ekranie. A jakby Wick przyjechał do Polski raz jeszcze, to co, podpisałby mi się na ekranie laptopa? ;)

Ech, ale pewnie nie wytrzymam i dokładnie tak zrobię :]
31-08-2009 15:55
Scobin
   
Ocena:
0
Też lubię papier, ale co poradzisz? Nic nie poradzisz! Za to możesz sobie wydrukować ulubione (najbardziej potrzebne) fragmenty. :)
31-08-2009 16:01
lucek
   
Ocena:
+3
1. Są szanse, że w 2010 John będzie w Polsce - i to dwa razy :-)
2. Sesja w Legendę była niezła, ale niedzielne poranne HotB urwało głowę (nie dzwoniłem, bo zaczynaliśmy o 8:00...)
3. Oficjalnie: HotB RZOMDZI.
31-08-2009 16:16
Marigold
   
Ocena:
0
Czuję się podziękowana ;)
31-08-2009 16:33
Seif al din
   
Ocena:
0
Teraz tylko wypatrywać z szeroko otwartymi oczami drugiej edycji 7thSea, oby przed końcem świata ;D
31-08-2009 17:23
Scobin
   
Ocena:
0
Czyli miejmy nadzieję, że do czerwca 2012 roku wyjdzie. ;-)
31-08-2009 18:43
Mayhnavea
   
Ocena:
0
@ lucek:

O 8:00? :O Wstąpił we mnie chyba niekonwentowy duch, bo spałem do 10 czy nawet ciut dłużej :] Ale narobiłeś mi smaka że ho ho.
31-08-2009 18:54
Vini
   
Ocena:
0
Druga edycja 7th Sea? oO, suplement plax, nie drugą edycję :
31-08-2009 20:15
Zuhar
   
Ocena:
+1
@Mayhnavea

Ja też lubię książki, ale wydanie 45$ w ciemno trochę mnie bolało i kupiłem PDFa. System ciekawy, ale niestety nie widzę w okolicy grupy do zagrania, więc nie kupowałem papieru. Ale kto wie, jak będzie wznowienie.
31-08-2009 20:31
Squid
   
Ocena:
0
Notka zarąbista, ale najważniejsze: jak wyglądała sesja u Wicka? I katany świetlne?
Jak Rokugan widzu sam twórca i w jakiej konwencji prowadzi? I jak wyglądają jego przygody?
31-08-2009 20:35
lucek
   
Ocena:
+5
Hm. Spotkanie i rozmowy z Johnem uświadomomiły mi (między innymi) jedną rzecz - nie jest ważne, jaki jest Rokugan i jaka jest konwencja. Ważne jest to, o czym jest gra - a L5K jest grą o honorze i braku wolności wyrażania emocji.

Co do warsztatowych rzeczy - graliśmy w 11 osób, podzieleni na 2 i pół grupy, skonfliktowane ze sobą. Dwie sceny zbiorowe, trochę fokusa na każdego gracza. Dobrze skonstruowani i bardzo dystynktywni npce (zmiana tonu głosu, manieryzmy, charakterystyczne cechy). Otwarta fabuła i zero railroadingu.

Zgrzytały dwie rzeczy - paru kiepskich graczy, którzy opóźniali i kradli czas antenowy oraz, niekoniecznie u tych samych graczy, lekka bariera komunikacyjna. Mimo to, była to świetna sesja - a na dodatek u Johna Wicka ;-)

Druga sesja, którą u niego grałem była o wiele, wiele lepsza, 3 graczy + MG. Znowu - mocni npce, dobra narracja, ciekawe twisty. Gracze - znajomi, sprawdzeni i profesjonalni, więc z tej strony brak zgrzytów.
Focus na każdego gracza, trochę scen zbiorowych - no i kapitalne HotB - sesja 6/6 w skali Krakonmana.


l.
31-08-2009 20:59
Feanir
   
Ocena:
+2
Katany świetlne to były gumowe miecze świetlne rozdawane na Polconie uczestnikom i w które uzbrojony został oddział gwardzistów (do których ja należałem). W cztery osoby spotkaliśmy Wicka na korytarzu około trzydzieści po północy w trakcie przerwy w sesji, bo "kto go znajdzie następnego dnia temu poprowadzi sesję" ;) Wpadł na pomysł byśmy w odpowiednim momencie jako gwardziści wparowali do pomieszczenia, gdzie odbywała się sesja. Tak też uczyniliśmy :D Udało nam się was zaskoczyć? ;)
31-08-2009 21:10
Mayhnavea
   
Ocena:
+6
@ lucek:

Ech, usycham z zazdrości :) O czym była ta przygoda? I jak przed sesją Wick opisał świat gry?

Feanir:

Wyszło naprawdę super :D Przy okazji widać było, jak elastycznym MG jest Wick.

Żeby innym przybliżyć sytuację:
Jedną z kluczowych NPC byłą Shosuro Kachiko (jeszcze nie Bayushi) - gdyż "każdy chce spotkać Kachiko w grze". Jej zadaniem było podkręcanie atmosfery i delikatne popychanie fabuły do przodu.

W jednej scenie (po wspomnianej przerwie w RL) Kachiko postanowiła pozbyć się 1 bohatera z zamku. Był to Smok, prowadzący dochodzenie badając dowody, co było nie w smak Skorpionom. Wezwała go do swojej komnaty i tam zaczęła go... uwodzić.

Niewielkim ostrzem wysuniętym z pierścienia rozcięła na piersi fragment kimona, potem uklękła przed bohaterem. Zrobiło się trochę ciepło. Wtedy wyciągnęła mu z saya wakizashi, przyłożyła do rozcięcia na ubraniu i zaczęła krzyczeć, wołając straże.

W tym momencie John zaczął naprawdę głośno krzyczeć "Guards" i do sali nagle wpadł oddział chłopaków, uzbrojonych w gumowe miecze świetlne - czyli strażników zamkowych. Kachiko zaczęła łkać "He hurt me", na co Smok został brutalnie wyprowadzony z komnaty (i sali, gdzie graliśmy).

Po chwili gracz oczywiście wrócił do nas :D a scenka zrobiła na reszcie całkiem fajne wrażenie.
31-08-2009 22:11
lucek
   
Ocena:
+5
John opowiadał na jednej z prelekcji o sesji w 30 (jego gra o templariuszach), na której zrobił podobny trick - kiedy postaci graczy pukały do jego własnych drzwi w świecie gry, ktoś zapukał do drzwi mieszkania Johna, w którym odbywała się sesja, w świecie rzeczywistym.
Taki dziwny zbieg okoliczności, który może postawić włosy na karku mniej odpornym, ale w sumie nic wielkiego.

30 to gra o templariuszach, którzy podróżują przez czas i przestrzeń, naprawiając rozdarcie w materii rzeczywistości, przez które światy się mieszają. Postaci trafiły do San Diego, a znaki i klucze zaprowadziły je do mieszkania Johna.

Gracze zamienili kilka zdań, w końcu ktoś wstał i poszedł otworzyć drzwi. Za nimi stał templariusz, w zbroi, szacie zakonnej, hełmie garnczkowym, z mieczem przy boku. John opowiadał, że gość który otworzył drzwi zaczął wrzeszczeć, podobnie jak reszta graczy.

To samo zafundował nam na sesji w L5K :-) Mimo, że wiedziałem, że mogę się tego spodziewać, lekko mnie wzięło - a kilkoro z nas naprawdę się przestraszyło.

Szaleństwo ;-)


Julek - chciałem dzwonić, ale musiałbym Cię ścigać telefonem albo późnym wieczorem, kiedy to ustawiliśmy tę sesję, albo o szóstej rano, żebyś zdążył przed ósmą być w akademikach... Dlatego zrezygnowałem, arbitralnie uznając świętość Twojego snu za ważniejszą rzecz od sesji u Johna. Ale, jak mówię, jeszcze kiedyś poknujemy ;-)

Co do samego HotB - kultura ven jest pretekstowa, graliśmy w to samo i świetnie współpracowaliśmy w warstwie opowieści, ale dla mnie to były pałace weneckiego doży, dla Say Francja sprzed wersalskiej degrengolady a dla Juliusza - Bizancjum. John wspominał, że jedna z grup, której prowadzi, umieściła ven na Polinezji. W videocastach na youtubie mówił o graniu w uniwersum L5K przez HotB :-) Tu mieści się przynajmniej kilka estetyk i nie trzeba ich, tak naprawdę, dookreślać.

Tematem sesji był bal maskowy u Lady Peacock, pojawił się archetypiczny Lord Kether i działo się, oj działo... :-)

Julku, chyba nie pozostaje nam nic innego, niż przeprowadzić się do stanów i zostać akolitami Johna, zauważyłem, że spotkanie z nim wywarło na Tobie równie wielkie wrażenie, co na mnie...


l.
31-08-2009 23:07
Szept
    kuzynka siostra
Ocena:
0
Julek to była w końcu kuzynka czy siostra :)
31-08-2009 23:43

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.