» Blog » Co to jest: dwie kulki i młoteczek?
04-08-2008 00:27

Co to jest: dwie kulki i młoteczek?

W działach: RPG, Sesje, Warhammer | Odsłony: 3

Co to jest: dwie kulki i młoteczek?
W pierwszą przygodę do Warhammera zagrałem na wspomnianym Starciu z Fantastyką 1997. Razem z Basią Lach upolowaliśmy tam dwóch chłopaków, licealistów, którzy samotnie grali sobie przy stole. Nasze niewinne "Czy możemy się przyłączyć?" było zapowiedzią tragedii, jaka dotknęła MG.

A zapowiadało się całkiem zwyczajnie, na początek wylosowaliśmy sobie postacie. Basi przypadł człowiek, mężczyzna, jakiś leśniczy czy łowca. Ja uparłem się na elfa imieniem Jarel, który został wieszczkiem. W sandałach. W wyposażeniu miałem jeszcze jakiś marny grosz i kości do wróżenia. Gdybym z nich skorzystał już na początku, może ostrzegłyby MG co go czeka?

Ale od początku.

Trzeźwi jak skarpety Nurgla, Łowca i wieszczek w sandałach szli sobie głęboką nocą traktem przez las, kiedy w oddali zobaczyli światła… karczmy, a jakże. Dym z komina też ujrzeli mimo pory — konwencja wygrała. Jak można się spodziewać, weszli do środka, natykając się na ślady niedawnej burdy oraz krasnoluda, siedzącego w kącie z zadowoloną miną (tu: zadowolona mina trzeciego gracza). Ten był już mocno wstawiony, czyli MG spełnił na nim swoje zadanie, pozostały jeszcze do ululania dwie postaci, czyli my.

Niestety, tuż przed początkiem przygody został popełniony Błąd. Otóż MG zapytał się nas, jak bardzo — w skali 1–10 — lubimy alkohol. No, skoro poruszył tę kwestię, zamiast założyć, że z lubością upijamy się na umór, dał nam zieloną kartkę do fantazjowania. Okazało się bowiem, że moja tolerancja na alkohol wynosi "2" w jego skali, w dodatku traktuję swoje podniebienie jedynie elfickim winem. Basia była mniej wybredna, ale również postawiła na abstynencję. To oczywiście był samobój — pierwszy, ale nie ostatni — Mistrza, który miał przebiegły plan: pozbawi bohaterów świadomości i przetransportuje ich do Złego Zamku. Niestety, prowadzący z uporem godnym zabójcy trolli podcinał tę wątłą gałąź przez cały czas.

Ponieważ krasnoludzka ława była zbyt zakrasnoludzona, bohaterowie usiedli przy swoim stole i — zgodnie z przeprowadzoną wcześniej ankietą — zaczęli wybrzydzać, zwłaszcza, że do picia był krasnoludzki spirytus. W końcu doszliśmy z MG do porozumienia, stanęło chyba na winie czy piwie, ale z wyraźnym zastrzeżeniem, że postaci popijają, broń Slaaneshu, nie upijając się. Wtedy na pomoc fabule ruszyły dwie ubrane na czarno, zakapturzone postacie, które weszły do karczmy.

Niestety, nie byli to członkowie Gildii Zleceniodawców, zapobiegający bezrobociu w krainach fantasy. Tajemniczy osobnicy okazali się mrocznymi elfami, którzy usiedli naprzeciwko nas i zaczęli pocierać sobie kulki — bo na szyjach mieli takie srebrne amulety. Kiedy elf przed wieszczkiem roztarł swoją kulkę porządnie, ten drugi poczuł, że usypia. MG nadal chciał grać czysto, więc zamiast pstryk, odebrać postaciom świadomość, zarządził testy Siły Woli. Bohaterowie podjęli wyzwanie i opierali się jak mogli, ale w końcu mroczna magia wygrała i zahipnotyzowani wylądowali na wozie, jadącym prosto do Złego Zamku.

Brzmi jak droga ku Przygodzie? Nic bardziej mylnego. Otóż podczas podróży wozem przydarzył się mały test. A potem kolejne, i nim cel został osiągnięty, bohaterowie już zdążyli poturbować elfy, zabrać jednemu z nich srebrną kulkę i zeskoczyć z wozu. Tym samym pojazd odjechał w kierunku Przygody bez nas, a MG nagle przypomniał sobie, że umówił się z mamą.

Po tej przygodzie byłem dumny, że udało mi się sprostać wszystkim pułapkom, zastawionym przez MG. Dzisiaj wiem, że razem z Basią zniszczyliśmy jego przygodę, którą pewnie pieczołowicie przygotował (rozrysował mapki zamku, powstawiał komnaty pokryte flakami i krwią i ustawił szatana w ostatniej sali na wieży, hehe). Dzisiaj pewnie sam bym się przywiązał do tego wozu albo i połknął tę srebrną kulkę, byle by tylko zagrać w coś fajnego.

Pamiątką po konwencie i pierwszej warhammerowej sesji była postać elfa w sandałkach oraz zaproszenie do klubu RPG. Nie mam pojęcia, jak je zdobyliśmy, ale było kolejnym krokiem w kierunku eRPeGowych absurdów.

Komentarze


MEaDEA
    Rotfl Lol i takie tam inne
Ocena:
0
Genialne!

Każdy ma takie czasy za sobą co mu sie wydawało, że trzeba iśc pod prąd fabule a nie dać się jej unieść. Większoś tak nadal ma...

Blog Marchevy sprawia, że przypominam sobie moje pierwsze przejścia z RPG. W pewnie sposób wyjątkowe bo w mojej pierwszej drużynie były 4 dziewczyny i 1 jeden chłopak... taki skład utrzymał się przez 6 lat!

Czekam na kolejny wpis!
04-08-2008 01:05
rincewind bpm
   
Ocena:
+1
Łoł, to brzmi jak rodowa saga typu "i tak dziadek poznał babcię" :) Szkoda, że nie masz 95 lat, wtedy pewnie możnaby ją ciągnąć w nieskończoność, a tak skończy się za kilka odcinków, na które jednak i tak czekam z niecierpliwością :)
04-08-2008 01:06
Furiath
   
Ocena:
0
Człowiek uczy się pokory do swoich pierwszych sesji, gdy czyta Twoje wspomnienia.
04-08-2008 09:45
~Nieporejestrowany Alkioneus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Czerstwy chleb sesyjny. Doskonała notka.
04-08-2008 11:32
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+1
Słodkie, lekkie i orzeźwiające, a co gorsza nadal aktualne bo czy to nie czysta rozkosz zabłysnąć i wygrać nierówny pojedynek z Mistrzem Gry? :P
04-08-2008 11:36
senmara
   
Ocena:
+1
Hm... o tym, jak mnie zamordowano na pierwszej sesji chyba już wszyscy słyszeli??? :P
Powinniśmy mieć dział: moja pierwsza sesja, żeby nie było, że od razu wszystko sie udaje
04-08-2008 13:52
Mayhnavea
   
Ocena:
0
@ Magda:
No to dawaj, czekam na Twoje wspomnienia :D Akurat nie pamiętam historii o tym biednym chłopaku, który trafił między Was :> Jak Cię poznałem, Twój styl prowadzenia i grania był już dojrzały, jestem ciekaw, jak zaczynałaś :D

@ rincewind:
O, opowieść o babci to będzie dopiero historia! Już mogę się wprawiać do jej opowiadania pisząc Harlequiny ;) Różnych takich historyjek się nazbierało, a wszedłem w wyjątkowo sentymentalny okres życia, więc się nimi dzielę.

A tak w ogóle to prowadzę podwójne życie blogowe, więc jakby ktoś chciał, zapraszam: www.TheYellowBook.blog.pl :]

@ Karczmarz:
Najlepiej jest być w jednej drużynie z MG, wtedy sesje wychodzą zdecydowanie najbardziej satysfakcjonujące.

@senmara:
O, tak! Proponuję "RPŻenada" :D
04-08-2008 19:40

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.